Wyznacz granice

Kategorie Życie codzienne

-Ciocia, wiesz, że Ema bije tatę po twarzy.
-Jak to?
-Tak na serio, z otwartej dłoni w twarz.

Skłonność do odczuwania gniewu, złości czy lęku jest wrodzona, tak jak wszystkie inne uczucia. Agresja to stan uczuć, które są w nas, ale każdy człowiek przeżywa je w inny sposób. Wzrost adrenaliny powoduje u nas określone uczucia, a te uczucia doprowadzają do określonych zachowań. Erich Fromm wskazuje na dwa rodzaje agresji- konstruktywną i destrukcyjną. Ta pierwsza to agresja wrodzona, którą ma każdy człowiek, uaktywnia się wtedy, gdy ktoś/ coś działa na naszą niekorzyść, jest to agresja „łagodna”, pojawiająca się wtedy gdy dostrzegamy zagrożenie. Agresja destrukcyjna tzw. „złośliwa” to według Fromma specyficzna ludzka namiętność do niszczenia i posiadania absolutnej kontroli nad istotą żyjącą. Burrhus Frederic Skinner mówi o tym, że agresja jest wyuczona odruchowo w sytuacjach gdy odnosi skutek- można byłoby podciągnąć to pod agresję destrukcyjną Fromma. Konrad Lorenz wraz z innymi etologami, przeprowadzili badania, w których udowodnili, że agresja jest dla człowieka naturalną i niezależną od cech kulturywch formą reakcji. Obserwowali oni zachowania dzieci w plemionach charakteryzujących się harmonijnym współżyciem i zamiłowaniem do pokoju. Obserwowanym dzieciom brakowało przykładów agresji ze świata dorosłych, a mimo to, wobec siebie nie zachowywały się pokojowo. Znowu Abraham Maslow stworzył słynną piramidę potrzeb i źródeł agresji dopatruje się w określonych brakach lub w dążeniu do zaspokojenia swojej potrzeby.
Dlaczego dzieci stają się agresywne? Wskazałam tylko kilka przykładowych teorii, ale jest wiele czynników, które leżą u podstaw agresywnych sposobów zachowań i przemocy stosowanej przez człowieka. Ważne jest to, aby rodzic wiedział/ odnalazł to konkretne źródło zachowania agresywnego u swojej pociechy.
-Tato patrz jak ładnie maluję! Tata nie patrzy, zajęty odpisywaniem na maile z pracy, choć jest już po godzinach urzędowania. Standardowy przykład okazania braku uwagi dziecku. Każdy człowiek dąży do tego, aby w grupie społecznej (pierwszą taką naszą grupą jest rodzina) być bezpiecznym, akceptowanym, kochanym, zauważanym, ale też by pokazać swoją władzę- postawić na swoim czyli postępować zgodnie ze swoją wolą (każdy człowiek ma do tego prawo, nawet małe dziecko!- oczywiście w granicach rozsądku, nie chodzi mi o to, że pozwolimy pięciolatkowi skoczyć z wysokiego klifu na główkę do wody, zwłaszaczy gdy nie znamy dna :)). W każdym razie jest w rozwoju dziecka taka faza, która nazywa się niezależnością. Dziecko uczy się rozróżniać wtedy dobro od zła, uczy się zachowań akceptowalnych przez otoczenie i tych które są odrzucane, niewłaściwe. Dziecko sprawdza wtedy granice. Granice, które mu wyznaczamy. Swoim zachowaniem sprawdza jak daleko może się posunąć, na ile mu pozowlimy. Żeby dziecko nie czuło się odrzucone, musimy mu jasno określić co jest złego w jego zachowaniu, dlaczego nam się coś nie podoba. Trzeba być cierpliwym i pełnym zrozumienia, bo nasze dziecko będzie wystawiało naszą miłość na próbę. Żadne dziecko nie chce być niegrzeczne, nie ma dzieci złych. Każde po prostu musi wysondować możliwości działania, sprawdzić jak i co może w określony sposób osiągnąć. Chce coś znaczyć w swojej grupie, chce pokazać, że jest ważne. Czy dorosły człowiek tak nie ma? Gdy ktoś nam rozkazuje co mamy zrobić to nas spina, gdy ktoś nas lekceważy nie staramy się zwrócic jego uwagi? Dzieci nie mają aż tylu umiejętności co dorosły człowiek, więc pokazują tak jak potrafią- czasem powiedzą o co chodzi, innym razem będą płakać, krzyczeć, bić, niszczyć. Fajnie, gdy nasze dziecko jest uparte, bo wspierane przez rodzica, będzie znało swoją wartość, będzie miało przekonanie o własnych możliwościach i zdolnościach.
Każdemu człowiekowi potrzebne są granice, zasady, jakich należy przestrzegać by żyć w naszym spoleczeństwie zgodnie z uznanymi społecznie normami. Dziecko potrzebuje nauczyciela, który mu wskaże te zasady, oraz te które przestrzega się w  danym domu. W pedagogice można rozróżnić świadome, zamierzone i celowe działania wychowawcze (wpływy intencjonalne) (czyli dom-rodzina, placówka- wychowawca) oraz niezamierzone działania/ sytuacje (wpływy funkcjonalne) (czyli np. koledzy z podwórka, TV). Gdy będziemy z dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać właściwe zachowania, zwracać na dziecko uwagę, SŁUCHAĆ co ma do powiedzenia, TRAKTOWAĆ JAK RÓWNOWAŻNEGO PARTNERA, to będzie wybierać właściwe zachowania, będzie unikać zachowań agresywnych lub będzie ich zdecydowanie mniej. Pamiętajmy również, że wychowujemy głównie poprzez przykład. Uczymy nasze pociechy właściwych zachowań i kontrolowania emocji poprzez swoje zchowania wobec nich oraz innych ludzi.
Gdy dziecko uderzy rodzice, należy się zastanowić, czmu to zrobiło. Czy to dla niego zabawa, bo śmiesznie klasnęło gdy z płaskiej dłoni uderzył policzek mamy, czy jest na coś złe, coś go poruszyło, obraziło? Znajdźmy przyczynę, a będziemy mogli pracować nad problemem.

Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, gdy dziecko decydowało w zasadzie za rodziców. Nie wyznaczyli oni granic, nie wytłumaczyli dziecku sytuacji. Przez 40 minut obserwowałam jak niespełna pięciolatka spaceruje po korytarzu i krzyczy, że chce do domu. Co prawda zwracała się bardzo ładnie do rodziców, bo było mamusiu, tatusiu, ale rodzice nie chcieli jeszcze jechać, rozmawiali, starali się lekceważyć dziecko, które krzyczało coraz głośniej. Widać było, że denerwuje to rodziców, mama mówiła do taty, by poszedł ją uspokoić, tata prosił o to starszą córkę (przekazywał odpowiedzialność na starsze dziecko- niedopuszczalne) i w zasadzie wszystkie znaczące dla dziecka osoby nie zrobiły nic, by dziewczynce wytłumaczyć, kiedy pojadą do domu. Sama próbowałam zwrócić jej uwagę na coś innego, ale nie jestem ważną osobą w jej otoczeniu tak bardzo jak jej rodzice, więc pomogło tylko na chwilkę. Można powiedzieć, że tutaj dziecko zastosowało agresję przymusowości, rodzice zmęczeni jej gadaniem, krzykami, wymuszaniem, po 40 minutach się ubrali i wyszli z przyjęcia. Nie może być tak, że bez żadnego powodu (ponieważ nic złego się dziecku nie wydarzyło, nie działo, nic nie bolało) dziecko za nas decyduje, że już natychmiast mamy wracać do domu, bez określonego powodu, bo ja tak chcę i koniec. Potrzeby dziecka są bardzo ważne, ale nasze również. Myślę, że gdyby rodzice porozmawiali z córką, zapytali by o co dokładnie jej chodzi, wytłumaczyli, że chcieli by jeszcze chwilę porozmawiać, dziewczynka by zrozumiała. My szanujemy dziecko, ale dziecko musi wiedzieć też, że ma szanować nas. Jeśli dziecko nie ma szacunku do swoich rodziców, to nie będzie miało szacunku do innych ludzi, innych stworzeń, przedmiotów, a w przyszłości może nie mieć nawet szacunku do samego siebie- przewidując, może dawać się wykorzystywać lub wręcz odwrotnie być egoistą zapatrzonym tylko we własne potrzeby. Tutaj zabrakło wyznaczenia granic, rozmowy, wysłuchania jednej i drugiej strony.

Jutro Wigilia. Bądźmy dla siebie dobrzy nie tylko od święta.
Wesołych!

(obrazek z google grafika)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *