Pierwszy wyjazd


Wakacje średnio nam wyszły, pierwszy wyjazd nad morze w czerwcu ok, ale Stary pracował i zostawał w mieszkaniu pół dnia, a ja od rana zapakowana jak cygański tabor wyruszałam na podbój kołobrzeskich plaż, parków, placów zabaw i innych budzących zainteresowanie dzieci, miejsc. Najważniejsze, że dziewczynki zadowolone, matka zajechana wtedy była jak koń po rodeo, ale uśmiech małej pyskatej buźki koił sflaczałe naciągnięte mięśnie rąk i nóg oraz głowę rozpadającą się na kawałki od codziennego hałasu wykraczającego znacznie poza szum fal morskich głębin.

Drugi wyjazd


Drugi wyjazd nad morze, w sierpniu średni, bo wyjątkowo pogoda nam się nie trafiła. Piszę wyjątkowo, bo niby wiem, że nad polskim morzem, to z pogodą bywa różnie „kwadratowo i podłużnie”, ale nam do tej pory zawsze dopisywała, a jeździmy od 4 lat dwa razy do roku, co by się dzieci jodu naćpały. Wracając do meritum, pogoda deszczowa, burzowa, wietrzna, w zasadzie jak na Antarktydzie, więc dupki nie opaliłam. Żeby nie oszaleć, szukaliśmy codziennie atrakcji dla naszych dzieci, a w zasadzie dla nastolatki- czterolatki starszej eM, co szczerze mówiąc nie było takie proste, haha, bo co, bo atrakcje głównie świeżym, w tym wypadku- deszczowym. Ale mimo tej nieudanej pogody, jak tak wspominam sobie po czasie, było całkiem miło. Bo byliśmy razem, w czwórkę, po prostu.

Brak czasu

W tym zabieganym świecie mamy często bardzo mało czasu na celebrowanie wspólnych chwil. Na wspólne spokojne śniadania, oglądanie filmu czy spacer. My staramy się wszystko nadrabiać w weekendy. Kraść godziny, minuty i sekundy z szybko uciekającego czasu. A ten skurczybyk zapierdziela tak szybko… Dopiero co jedna eM się urodziła, a zaraz kończy cztery lata. Dopiero co dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, a tu zaraz druga eM roczek skończy. Za chwilę wyjadą na studia na Oxford…

Zdrowie jest najważniejsze


Marzył mi się jeszcze jeden wspólny wyjazd, ale jak na razie pozostanie chyba tylko w marzeniach. Taki na gorące słońce, co by wygrzać te swoje osiemnastoletnie kości. No cóż…
Zamęczyłyśmy naszego Starego tak bardzo, że musi teraz podreperować swoje zdrowie. Nasz jedyny chłop, to musimy o niego teraz zadbać. Nie chce wyjść na bezduszną egoistkę, bo zdrowie jest najważniejsze, jasna sprawa, ale trochę mi żal dupę ściska za tym wyjazdem, trudno, popłaczę w kąciku i przełknę.

Poza tym, powoli ruszam ze swoim nowym życiem zawodowym… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *