O dobrym rodzicielstwie Tracy Hogg w „Języku niemowląt” mówi w ten sposób, że jest to szacunek dla dziecka jako osoby, akceptacja niepowtarzalnej indywidualności dziecka, dialog z nim, słuchanie i zaspokajanie jego potrzeb, gdy o to poprosi oraz organizacyjne uporządkowanie codziennych czynności.
Dziś chciałabym zatrzymać się na tym uporządkowaniu. Czym ono jest dla dziecka? Otóż jest pewną stałą. Daje poczucie oparcia, regularności i przewidywalności wydarzeń. Organizacja i pewna powtarzalność daje poczucie bezpieczeństwa dziecku, ale też ułatwia życie rodzicom. Od samego początku należy wprowadzać pewne rytuały do codzienności, ponieważ ułatwia to funkcjonowanie temu małemu człowiekowi i pomaga rodzicom odnaleźć się w nowej sytuacji.

Na przykład u nas w domu około godziny 19:00 eM idzie się kąpać. Aktualnie zjada kolację, idzie do pokoiku, rozbieramy ubranko, siada na nocnik (robi siku bądź nie) po czym łapie ręcznik z kaloryfera i biegnie do łazienki, gdzie tata nalewa wody do wanny. Generalnie na przestrzeni miesięcy trochę rytuały modyfikowaliśmy, w zależności od nabywanych umiejętności przez eM i od zapotrzebowania. Po kąpieli stajemy przed lustrem i codziennie myjemy zęby. Gdy była malutka to zęby (lub same dziąsła) myliśmy jej nakładaną szczoteczką na palec, obecnie sama je szczotkuje, my tylko odrobinę poprawiamy. Potem idziemy się masować, oliwkować, balsamować i takie tam babskie sprawy. Jak była malutka masaż trwał zdecydowanie dłużej, teraz masujemy szybko, raz, dwa, rączki, nóżki, brzuszek, plecy. Wcześniej każda część ciała miała swój czas, teraz eM się niecierpliwi. Zresztą coraz częściej chce się smarować sama. Potem tata czesze włosy, wspólnie gaszą światło, tulą się, eM daje buziaka na dobranoc i idzie w moje ramiona, ja jej czytam lub śpiewam (zależy na co ma ochotę…) i usypia. Generalnie codziennie te czynności powtarzamy. Myślę, że dzięki temu od samego początku wie ona, kiedy jest czas na zabawę, na jedzenie, na spanie. Jasne, że nie zawsze było czy jest tak super, że nie marudzi i od razu zasypia. Czasem muszę długooooo śpiewać 😀

Powtarzanie czynności wyrabia u dzieci pewne nawyki. Dzieci uczą się przez naśladownictwo. Uczą się poprzez przykład. Jak widzą co my robimy, chcą nas papugować.

Tak a propo kąpania. Gdy byłam w ciąży słyszałam od znajomych, położnych, innych ludzi, że dziecka nie trzeba myć codziennie, bo przecież nie ma się gdzie wybrudzić. No halo! Dobra, niech każdy robi jak uważa, ja myłam eM codziennie i co do zasady myję ją codziennie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kiedy nie była myta. Taki maluszek ulewa, rzyga, pluje, ślini się, robi siku, kupę, czasem nawet się zapoci. Nawet najlepszym rodzicom zdarza się zagotować dziecko, nieodpowiednio ubrać do pogody, albo zapomnieć w kościele rozpiąć zimowy śpiworek (ciiii)…
Więc myć to dziecko czy pozwolić mu trochę pośmierdzieć? A samemu się myć czy popsikać dezodorantem?

Rytuały odnośnie jedzenia też są ważne. Stałe pory karmienia, odbijanie po jedzeniu. Mycie rąk przed jedzeniem, mycie rąk po jedzeniu, zapewnienie odpowiedniego miejsca do spożywania posiłku, by nic nie rozpraszało podczas jedzenia, itd…

Oczywiście, że nie wszystko zawsze da się zaplanować. Nie zawsze przecież wszystko idzie po naszej myśli. Ale choćby pewne momenty dnia, jeśli uda nam się ogarnąć, ułatwią nam współgranie z dzieckiem. Każde dziecko jest inne, nie każde będzie lubiło długie masaże, czytanie bajek czy kołysanie. Czasem najdrobniejszy szczegół ma znaczenie kolosalne. Obserwujmy nasze dziecko, patrzmy co lubi, co mu sprawia przyjemność a co niekoniecznie.
Tworząc rozsądny plan, któremu dziecko się podporządkuje, zapewnimy mu poczucie bezpieczeństwa, ułatwimy początek życia w nowym nieznanym świecie, a w miarę rozwoju dziecka, poznawania go, naniesiemy modyfikacje, które jeszcze długo długo będą ułatwiały nam funkcjonowanie.

1 zastanawiasię “Rytuały

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *