„Mama i tata to nie są roboty, zawijaj rękawy, bierz się do roboty”…

Jak to jest z tym powrotem do pracy po ciąży? Otóż rożnie u każdej matki. Zapewne zależne jest to od tego, czy to pierwsze dziecko czy kolejne. Czy dziecko zostaje w domu z babcią, czy idzie do jakiejś placówki czy spędza czas z nianią. Myślę, że to jest też zależne od rodzaju pracy, czy się ją lubi czy nie, czy jej wykonywanie sprawia nam radość. Powrót do pracy i emocje z nim związane są różne i zależą od naprawdę szeregu różnych czynników.

Koleżanka wróciła do pracy ostatnio na pół etatu. Uważam, że to dobry pomysł. Mały siedzi z babcią, więc też fajnie, bo jest w swoim stałym, bezpiecznym środowisku, a dzięki temu, że mama wychodzi tylko na kilka godzin ale codziennie, to on powoli uczy się funkcjonować pod jej nieobecność, a po pewnym czasie, gdy mama wróci na cały etat, to Gagatkowi może będzie trochę łatwiej udać się na poszerzanie horyzontów i poznawanie kumpli do żłoba. Choć nie obiecuję, bo będzie to zupełna zmiana środowiska dla Dzieciaczka…
Mamuśka ma czas na to by spokojnie napić się ciepłej herbaty i zjeść wtedy gdy jest głodna, haha. Znamy to znamy, poza tym nikt nie wyjada z talerza twojego śniadania, pomimo, że ma takie samo…

A ciepła kawa? Co to za zjawisko? Hehehe, plusy powrotu do pracy. Można się ładnie ubrać, odkładasz powyciągane, oplute dresy na taborecik- „do zobaczenia za kilka godzin”, jeszcze jak karmisz lub karm iłaś piersią, to waga z reguły zleciała Ci w dól, więc wciskasz się w zapomniane dżinsy, które czekały na czas „kiedyś na pewno schudnę”, no i jest! Ich czas nastał, wbijasz się, ładna bluzeczka, wygodne buciki, żakiecik, trochę tuszu na rzęsy, róż na policzki, błyszczyk i hej. Gotowa na podbój świata! Idziesz do tej roboty, jak jeszcze ją lubisz, lubisz ludzi, to ideolo, uśmiech i piękne „cześć, jak dobrze was widzieć”. No i zaczyna się.

Wszyscy pytają o dziecko. I wciągasz się, opowiadasz, twoje myśli krążą znowu już tylko wokół maluszka. Nagle jesteś w świecie innych matek, ojców, każdy chce się podzielić swoimi doświadczeniami. Inny etap, nie rozmawiacie już o kacu po wczorajszej imprezie. Świat się zmienił, ty się zmieniłaś.

Poza tym ciągle myślisz o dziecku, niby pracujesz, starasz się skupić,ale za chwilę i tak się zamyślasz. Tęsknisz. Normalne. Trzeba nauczyć się z tym żyć. Fajnie oderwać się na kilka godzin, tym bardziej, że masz świadomość, że zaraz wrócisz do codziennego domowego kieratu.
Fajnie wyjść z koleżankami z pracy na kawę, wino, ploteczki. Mama musi mieć też odrobinę czasu dla siebie. Ja do tej pory mam wyrzuty sumienia, gdy zostanę chwilę dłużej w pracy albo po pracy skoczę jeszcze na jakieś łachy do sklepu. Ale pracuję nad tym, by wyrzutów sobie nie robić, nie ma powodu.
Przecież też jestem człowiekiem, dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie, ale muszę pracować (nie każdy może pozwolić sobie na siedzenie w domu i bycie tzw. „kurą domową”- ten zawód to rarytas w dzisiejszych czasach 😉 ), rozwijać się, spotykać z ludźmi, uczyć się, itd. Nie chcę stać w miejscu. Umysł ludzki musi się rozwijać, musimy się uczyć nowych rzeczy, poznawać nowych ludzi na każdym etapie życia. To nas wzbogaca, rozwija, dzięki temu idziemy do przodu, możemy przekazywać naszym dzieciom nowe umiejętności, pokazywać, że rodzic nie stoi w miejscu, nie zaniedbuje siebie, ale cały czas prze do przodu, że nie wolno się poddawać, że praca i przyjemności też są w życiu ważne, że wszystko można pogodzić, że człowiek nie żyje tylko dla innych, ale jego własne samopoczucie też jest ważne.

Pokazujemy, że wypoczęta, uśmiechnięta, zrelaksowana i szczęśliwa mama czy wypoczęty, uśmiechnięty, zrelaksowany i szczęśliwy tata to szczęśliwe dziecko. Sfrustrowana matka odreagowuje złymi emocjami na ludzi wokół, na co to komu i po co? Lepiej złapać trochę dystansu i odetchnąć.
Tak jak wspomniałam, ja cały uczę się pozbywać wyrzutów sumienia, kiedy są niepotrzebne. Powtarzam sobie, nic się nie dzieje, eM jest zaopiekowana, posiedź sobie na tej kawie jeszcze, wypij sobie to winko na spokojnie, wejdź sobie do sklepu po te spodnie. Wszystko da się wyważyć, na wszystko można znaleźć czas i sprawiedliwie go podzielić. Oczywiście, że dziecko tego czasu będzie potrzebowało najwięcej od samego początku. Na każdym etapie jego życia, będą różne ilości zapotrzebowania na czas rodzica. Ciągle mam wrażenie, że dzień jest za krótki, ale niestety nie umiem go wydłużyć, chyba nikt nie ma z nas takiej mocy.

Ja generalnie nie cieszyłam się za bardzo z powrotu do pracy, dlatego, że po prostu za nią nie przepadam. Ale chętnie podjęłabym się nowych wyzwań i nie żałuję powrotu do świata osób pracujących. Próbowałam się przekwalifikować- nie wyszło… ale o tym innym razem. W każdym razie aby coś zmienić, rozwijać się i zawodowo spełniać, poszłam na studia podyplomowe. Zjazdy są średnio raz na dwa-trzy tygodnie, ale studia trwają niestety dwa lata do tego praktyki zawodowe. Na początku było mi żal tego czasu weekendowego, który mogłabym spędzić z rodziną, z moją eM i poślubionym. Ale po pierwszych zajęciach już wiedziałam, że dobrze trafiłam i nie będę niczego żałować, grupa jest bardzo sympatyczna, do tego kontakt z mądrymi ludźmi, specjalistami i do tego tematyka powiązana z wcześniejszymi studiami, które tak bardzo kochałam. Mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie. Poza tym wychodzę do świata, rozmowy z ludźmi na różne tematy, no nie tylko te związane z dzieckiem (nooo dobra, nie oszukujmy się, głównie te związane z dzieckiem), ładny make- up, zakręcony lok, elegancka marynarka…

Ale zdradzę Wam mały sekret… nie ma dnia w pracy czy godziny na studiach, bym nie przeglądała zdjęć małej eM … 😉

_____________________________________________________________

cudne zdjęcie od wujka Marka:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *