‚Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew…

Kategorie Podróże małe i duże,Życie codzienne

Planowałam włoską plażę, pizzę na cienkim cieście i cieplutkie morze, no ale jak to z planami bywa- a bywa różnie ;), dostałam skrzek mew, gofra i zimniuteńkie morze… A tak serio, to urlop niezwykle udany, pogoda idealna, miejsca wybrane na odpoczynek piękne.

W Jarosławcu byliśmy 8 dni. Ośrodek wspaniały. Kameralny, oddalony od centrum, idealny na odpoczynek i na aktualny czas covidowy. Osiem domków, każdy przystosowanych w zasadzie na jedną rodzinkę, wszystko nowiutkie, czyściutkie, generalnie drugi sezon działalności. Atrakcji dla eM było wystarczająco dużo- świetny plac zabaw, piaskownica, domek, zjeżdżalnia, huśtawka, trampolina, różne piłki, boisko do siatki czy badmintona, kosz do koszykówki. Do tego grill oraz palenisko na ognisko (!).
A za płotem z jednej strony pole, z drugiej las, do którego czasami zawitały kucyki z niedalekiej stadniny.
Na plaże 15 minut przez las, do centrum miasteczka 20 minut spacerkiem
( z dwiema przerwami, bo gruba czyt. ja, musi złapać oddech ;))
Jarosławiec w tej części dopiero powoli się rozwija, rozbudowuje. Ewentualny hałas, o ile występuje, generują tylko ludzie z okolicznych kilku ośrodków.

Plaże szerokie, zwane „Polskim Dubajem”, dzięki czemu dużo miejsca na spokojne rozbicie z dala od zbiorowisk ludzkich. Samo miasteczko urocze, jedna główna promenada z wieloma sklepikami rozchodząca się do placu z ławeczkami lub prowadząca w bok do dalszych kramików, malutki taki jakby porcik z kolorowymi łodziami rybackimi, stanowiącymi przepiękne tło do robienia zdjęć na tle bałtyckiego morza, latarnia morska, z której roztacza się cudny widok na całą okolicę. Oczywiście najlepszą atrakcją dla eM były automaty z kulkami i wesołe miasteczko, a w nim kolejka górska w postaci szalonego zielonego smoka.

Jedliśmy w kilku restauracjach, wszędzie było smacznie, podobnie cenowo, ale najlepsza knajpa to „Jackowo”, przed którą kolejka w porze obiadu sięgała do połowy ulicy (Stary mówi, że około 15 metrów).
Bardzo miło wspomina nam się ten pobyt nad morzem- Ośrodek Zalesie, jego przemiłych i pomocnych właścicieli, okoliczności przyrody, uroki i atrakcje miasteczka. Myślę, że z pewnością jeszcze tam wrócimy!

Kolejny tydzień spędziliśmy na Kaszubach. W zasadzie Kaszuby jeszcze mało dotknięte turystyką. Malutkie, nieliczne hotele, ośrodki wypoczynkowe, niewiele atrakcji. Główną atrakcją jest po prostu wspaniała przyroda, piękno jezior, zielone lasy, złociste pola.
Hotelik w Gowidlinie malutki, pięknie urządzony, otoczony kaskadowym ogrodem pełnym kwiatów, krzewów, latających motyli a wieczorem dużych pająków misternie tkających swoje sieci pomiędzy białymi huśtawkami.

Malutki plac zabaw, atrakcji dla żywiołowej eM trochę za mało, ale rekompensowała to cieplutka woda w jeziorze, która umożliwiała jej zabawę i pluskanie o każdej porze dnia. Hotelik nad jeziorkiem. Generalnie tam cisza, zero hałasu, idealny hotel na odpoczynek dla ludzi z maleńkimi dzeciorkami lub starszych, bez dzieci, chcących zaznać chwili wytchnienia, hmmm.. lub na weekend dla kochanków 😉

Będąc nad morzem i nad jeziorem robiliśmy sobie wycieczki, bardzo fajne miejsca odwiedziliśmy, jeszcze o tym napiszę… kiedyś 🙂

Namiary na ośrodki (tylko prrrr, zatrzymajcie konie, nie zabierzcie mi wszystkich wolnych terminów na przyszły rok w Jarosławcu :))

https://www.domkizalesie.pl

https://domwczasowystenka.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *