Wyobraź sobie… Udko z kaczuszki posypane zeskrobaną korą z drzewa sandałowego, przyprawione okruchami ziemi spod świerku… mmmrmm.
Żarcik. Nie o momenty związane z jedzeniem mi chodzi 😀
Są takie wydarzenia w życiu dziecka, w jego rozwoju, że rodzic może się wstrzelić z różnymi rzeczami. Na przykład jednym z takich momentów u eM było rozebranie wszystkich szczebelek i pozostawienie tapczanika. Spadła tylko dwa razy, skumała że to łóżeczko, nie ucieka z niego kładzie się ładnie spać. Chwilę przed rozebraniem zastanawiałam się, czy to już, a może jeszcze nie, a w sumie to po co, jak potrzebuje to mam chwilą klatkę, z której mi nie ucieknie 😀 😉 czytałam w necie różne artykułu, fora kiedy to najlepiej wyjąć szczebelki trzy, a kiedy normalne łóżeczko, aż w końcu pewnej niedzieli wołam Starego, ten oczywiście marudzi, że ja mu zawsze robotę znajdę, mruczy pod nosem, ale robi. No i wstrzeliliśmy się w dobry moment w jej rozwoju, bo załapała, że łóżeczko to łóżeczko, że już odpowiedni czas dla niej na spanie na normalnym posłaniu.

Kolejnym fajnym momentem było odstawienie pieluszki. Oczywiście babcia wciąż powtarza mi ” ty miałaś 4 miesiące jak nauczyłam cię korzystać z nocnika”… bla bla bla. No ja w ogóle byłam wybitnym dzieckiem, ale takie już się nie rodzą, cieszmy się tym co mamy 😀

W zasadzie ogólnie przyjętą normą jest nauczenie siusiania i kupki między drugi a czwartym rokiem życia. Tak wskazują specjaliści. My rozpoczęliśmy tę drogę oficjalnie dwa miesiące przed drugimi urodzinami . Wcześniej pisałam już, że eM oswajała się z nocnikiem, wysadzaliśmy ją zawsze po spaniu, wiedziała do czego służy, co się tam robi, czytaliśmy bajeczki itd. Ale pieluchę ściągnęliśmy podczas naszego urlopu, wiedzieliśmy, że wtedy poświęcimy jej czas 100 % i będziemy tłumaczyć, przebierać, wysadzać. Heh, wiedzieliśmy, że wyjeżdżamy i będzie sikać nie na nasze podłogi 😛 Siku fajnie załapała, większy problem z kupą. Psychologowie wskazują, że dzieci tak mają często, inni psychologowie mówią, że jak za wcześnie się zrezygnuje z pieluch to można dziecko zablokować. A u nas eM raz robiła w gacie, raz na nocnik czy kibelek, raz tak, raz tak. Już jest naprawdę fajnie i większość smrodów nie trafia w gatki, ale cichooo, żeby nie zapeszyć 😀
W każdym razie to proces. Jeśli ktoś myśli, że to wszystko potrwa 4 dni, to się myli, no chyba, że ma takie wybitnie wybitne dziecko jakim byłam lata świetlne temu ja 😀
Wydaje mi się, że wstrzeliliśmy się w dobry moment, że zrozumiała, dumna jest z siebie i my z niej też!

Mamy jeszcze smoczka. Nie wstydzę się przyznać. Mamy smoczka na wieczór do spania. W dzień nie potrzebuje, a w nocy prosi o niego. Próbowaliśmy go odstawić na dwa sposoby. Na obcinanie czyli zjadanie przez myszki i na oddanie do krainy maluszków. Oba nie działają. Teraz mamy smoczkową wróżkę, czekamy na moment, w którym smoczkowa wróżka przyjdzie i już na zawsze zabierze smoczka.

Tak jak przychodzi moment odstawienia od piersi, jak przychodzi moment zmiany łóżeczka, rezygnacji z pieluszki to przyjdzie i na smoczek. U każdego dziecka moment ten jest inny, nie ma co się ścigać z innymi matkami, bo moje dziecko już nie pije cyca czy moje dziecko już dawno sika na kibelek. Twoje dziecko może gadać w czterech językach gdy moje wówczas będzie piło rosół przez słomkę, wisi mi to. To rodzic musi wyczuć moment po obserwacji swojego dziecka na wprowadzanie mu nowych umiejętności czy likwidowanie pewnych nawyków, które gdzieś wraz z wiekiem powinny zanikać czy z drugiej strony, udoskonalać się. Nie ważny hejt otoczenia, nie ważne dziecko koleżanki, Ty rodzicu decydujesz, bo to Ty najlepiej znasz swoje Bejbi.
No to było smacznie jak u Amaro!

Ciao! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *