Kolejny rok za nami. Jak ja żyłam wcześniej- zupełnie nie pamiętam.
Jeszcze niedawno kopała mnie w żebra, jeszcze niedawno niezgrabnie łapała mnie za kciuka, jeszcze niedawno wypowiedziała swoje pierwsze mama, jeszcze niedawno ledwie stawiała pierwsze kroczki, jeszcze niedawno zasypiała mi na rękach wtulona i ukołysana biciem mojego serca… A teraz? – Tatuś, czy ja ładnie wyglądam?- pyta moja dwulatka, ubrana w sukienkę, którą sama sobie wybrała i prawie sama założyła!
Wiem, że dalej mnie potrzebuje, że jest moją Kruszynką, ale już coraz więcej umie, coraz lepiej sobie w wielu rzeczach sama radzi. Jestem z niej bardzo dumna, radość rozdziera mi serce, że jest taka mądra, zdolna, odważna i samodzielna. I gdy było mi ciężko i trudno, i ta łza gdzieś pociekła, bo nie ogarniałam wszystkiego tak jak mi się wydawało, że trzeba ogarniać, powtarzałam sobie wtedy to co zawsze mówię koleżankom- młodym mamom- ciesz się z każdego momentu, bo on za chwilę bezpowrotnie minie. Zawsze mówię, że jak jest taki trudny czas- jak np. eM miała te cholerne kolki, gdy płakałam razem z nią a wymawiane przeze mnie zdrowaśki wyskakiwały z moich ust jak pociski z karabinu maszynowego, bo nic nie pomagało, to myślałam, że może chociaż wszyscy święci pomogą, to te chwilę miną. Z każdym dniem, tygodniem, rokiem Twoje dziecko się zmienia, Ty się zmieniasz, Wasza relacja się zmienia. Uczycie się siebie codziennie, w różnych okolicznościach. Raz są chwile trudne, smutne ale też pełne radości, dumy, spełnienia.

Moja eM to najcudowniejsze co mnie w życiu spotkało. Ze wszystkimi słodkimi gorzkimi chwilami. Nawet wtedy gdy jestem koszmarnie zmęczona, kładę ją spać i marzę, by już usnęła, to potem całuje ją w czoło i płakać mi się chce nad tym Cudem jakie mnie spotkało.
Nie pamiętam swojego życia przed nią, nie brakuje mi go zupełnie, serio. Odnalazłam się w byciu mamą i dziękuję Bogu, że mogę nią być dla tego mojego Stwora.

Kiedy to minęło! Czas szybko płynie, łzy czasem cisnął się do oczu, że nie można zwolnić, zatrzymać się w czasie i przestrzeni.

Ma swoje zdanie na różne tematy, dyskutuje, kłóci się, jest uparta i potrafi czasem walnąć takim argumentem, że brak mi odpowiedzi, potrafi zagadać na śmierć, wystroić się, zaśpiewać krakowiaka i do tego go zatańczyć w góralskiej spódnicy, wleźć na każdy schodek, zjeżdżalnię i niektóre drzewa, ehh… eM ma już nawet w żłobku chłopaka!


Czas tak szybko płynie… jest jakiś sposób by zwolnił? STOP!
Ona zaraz wyjedzie na studia…

STO LAT CÓRECZKO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *