Mój drugi raz.

Kategorie Życie codzienne

Jest! Udało się po raz drugi!Otwierają się przede mną ponownie drzwi kariery. Drzwi matczynej kariery!

Pisałam już o tym, jak było z eM. No nie było łatwo. Trzy lata starań. No i wreszcie dwie kreseczki na paseczku. I tak o to jest, w chwili obecnej moja szalona 2,5- latka 🙂

Teraz dotknął nas chyba problem niepłodności wtórnej. Czyli zjawiska, które dotyka ludzi, którzy mając już pierwsze dziecko, starają się o drugie i mimo regularnego współżycia (no przynajmniej, wtedy gdy Stary nie usypia na kanapie przed telewizorem ;D) przez ponad 12 miesięcy nie mają dzidziusia.
Moja miesiączka wróciła dwa miesiące po urodzeniu eM (sucz jedna, mimo, że wcale za nią nie tęskniłam). I w zasadzie od tego czasu nie stosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. Karmiłam małą piersią, ale lekarz gin powiedział, że to oczywiście nie daje żadnego zabezpieczenia, że hormony działają różnie itd.
Od ponad roku intensywnie myśleliśmy o kolejnym potomstwie. eM super się rozwijała, chcieliśmy aby różnica wieku była niewielka, najwyżej z dwa lata. No ale jak się okazało, nie jest to wcale takie proste jakby się mogło wydawać.

Psychicznie było mi trochę łatwiej niż przy staraniach o pierwsze dziecko. Ale tylko dlatego, że eM w zasadzie wypełniała i wypelnia cały mój wolny czas. Nie miałam czasu za dużo o tym myśleć, a co za tym idzie płakać po kątach. Nie mówię, że było łatwo, po prostu starałam się o tym nie myśleć. Wieczory były trudniejsze, gdy mała spała a my mieliśmy trochę czasu dla siebie na rozmowy.
Poza tym było zdecydowanie łatwiej, bo już ją mamy, swoją ukochaną eM.

W grudniu podjęliśmy decyzje, że pójdziemy się przebadać wraz z rozpoczęciem nowego roku. Zaczerpnęłam w otoczeniu trochę informacji, poczytałam wujka google. No i poszliśmy do kliniki leczenia niepłodności. Umówiliśmy się, musieliśmy poczekać kilka tygodni. Okazało się, że nie jesteśmy sami. Nawet ludzie nam znajomi borykali się z podobnymi problemami. Nie spodziewałam się, że kolejka oczekiwania na wizytę będzie taka długa.
Dziwnie się czułam zapisując się do lekarza. Miałam mieszane uczucia i duże obawy. Nawet ze Starym kilka razy pokłóciliśmy się o to. On też się bał co lekarz może znaleźć. Wiadomka przecież, że lekarze zawsze coś znajdą.

Doczekaliśmy się wizyty. Pani doktor miła i rzeczowa. Konkretną listę badań dała, od razu mogliśmy część wykonać, cześć w późniejszym czasie, w zależności od moich dni płodnych i badanie Starego u innego lekarza jak się zapisze, bo też kolejka.
Zrobiliśmy badania, wyniki były po niecałych dwóch tygodniach. A dwa dni po odebraniu wyników zrobiłam test ciążowy. Spóźniał mi się okres- klasyka. Jeden test wyszedł pozytywnie, ale nie uwierzyłam mu, zrobiłam drugi, ten wyszedł negatywnie. No to myślę zrobię badanie z krwi, a co tam. Zrobiłam. Okazało się, że voilà, tworzy się we mnie nowe życie. Stary oczywiście się domyślił 🙂 Tylko na mnie spojrzał i od razu wiedział…

W pierwszej ciąży wykryto u mnie niedoczynność tarczycy. Dlatego pamiętajcie- endokrynolog, to ważny lekarz w życiu kobiety. Brałam tabletki, malutką dawkę. Od grudnia, gdy podjęliśmy decyzję o leczeniu, odstawiłam wszystko (nawet witaminy), aby wyniki badań wyszły najbardziej rzetelnie na najbardziej wyczyszczonym organizmie. Ale halo halo, absolutnie nie namawiam do odstawiania leków! Mi te leki miały pomóc, usprawnić moją niewystarczająca tarczycę, by sprawniej wydzielała hormony, które pomagają przy zapłodnieniu. Ani ginekolog ani endokrynolog nie są w stanie wytłumaczyć tego, że po odstawieniu leków udało mi się zajść. Może to wcale nie ma ze sobą nic wspólnego.

Może to jakaś blokada w głowie puściła jak poszliśmy wydać kasiorę na badania. Może te badania były potrzebne by coś się w nas odblokowało. A może to po prostu tak miało być. Takie przeznaczenie, tak zapisano w chmurach nam? Nie mam problemu by o tym mówić. Nie wstydzę się, że mieliśmy problem.
Obecnie modne jest takie powiedzenie- bezpłodność jest problemem cywilizacyjnym. Coś w tym jest. Temat rzeka.

I powiem więcej, to już 21 tydzień- 5 miesiąc- połowa za nami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *