Na pewnym etapie rozwoju dziecka należy pozwolić mu na samodzielność. Na samodzielne wykonywanie pewnych czynności. No i oczywiście, że to czasem przynosi trochę strat- brudne ściany, ubrania nie do doprania, potłuczone szklanki czy rozsypana ziemia na tarasie.

eM coraz więcej rzeczy chce robić sama. Z tygodnia na tydzień pokonuje kolejne schody w swoim dorastaniu. Już przyzwyczaiłam się, że sama chce wszystko jeść i część tego jedzenia ląduje wszędzie- od ubrania (nie, śliniaki nie ogarniają), po ściany, krzesełko, stół, podłogę…
W żłobku samodzielność eM jest bardzo doceniana. Oczywiście, że nie zmieni sobie sama pieluchy czy nie ubierze spodni, ale jest bardzo pomocna. Od samego początku starałam się nie hamować jej w jej zamierzeniach, w granicach rozsądku ma się rozumieć.

Jesper Juul mówi o tym, że dzieci należy wspierać w ich dążeniu do samodzielności i autonomii. Poprzez wyręczanie dziecka, możemy w danym momencie zaoszczędzić czas, ale w przyszłości, i to całkiem bliskiej, zapłacimy za to większym wydatkiem energii. Będziemy wyręczać dziecko w sprawach, które ono samo może już z łatwością wykonywać.
Bliska mi koleżanka mówiła mi niedawno, że w żłobku jej córeczka mogłaby usiąść już przy dużym stoliku, ale wychowawczyni zgłaszała prośbę by ćwiczyć z córką samodzielne jedzenie. Mama ta powiedziała mi, że żałuje, że nie dawała córce łyżeczki dużo wcześniej, by się z nią oswoiła i nabrała wprawy w trzymaniu, nabieraniu, samodzielnym wkładaniu do ust. Teraz musi na to poświęcić odrobinę więcej czasu. Nie robiła tak, bo szybciej było nakarmić dziecko samemu, no i zdecydowanie czyściej 🙂
Wszystko jest procesem więc trochę trwa. Chyba nie było nigdy na świecie takiego dziecka, które od pierwszego złapania łyżki idealnie trafia do ust, czy od pierwszego pokazania jak sznuruje się buty, wiąże piękne kokardy w swoich tenisówkach.

Poprzez pozwolenie na samodzielność, dajemy dziecku szansę na zdobycie własnej przestrzeni. Wzmacniamy jego poczucie własnej wartości.
Pozwalamy na poznawanie świata. Bo jak wiecznie będziemy trzymać dziecko za obie ręce to uczynimy z niego życiowego kalekę, który nie będzie żył pełną piersią, tylko czekał na to co dostanie, a potem i tak tego nie doceni i nie uszanuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *