Moim zdaniem najlepszym prezentem dla dziecka zawsze jest książka. I nie ważne, czy owo Maleństwo ma 6 miesięcy czy już 10 lat. Książka odpowiednio dobrana zainteresuje każdego. Moja eM od maluszka zachwycona jest Janem i Witem Wioli Wołoszyn Matki Wariatki. Mamy wszystkie trzy: ” Jano i Wito w trawie”, „Jano i Wito w domu”, „Jano i Wito w lesie”- każda super. Polecamy dla dzieci, które tylko przeglądają na razie obrazki, polecamy dla dzieci, które zaczynają po swojemu godać oraz polecamy dla dzieci, które uczą się dopiero czytać, a nawet dla tych dzieciaków, które pragną czytać swojemu młodszemu rodzeństwu. W każdej części chłopaki czegoś szukają- kamienia, klucza, grzybów, a po drodze poznają ciekawe stworzenia, przedmioty, spotykają różne dźwięki.
Kolejna propozycja książkowa to znane pewnie większości: „Śpij króliczku” autorstwa Jörg Mühle, pod choinkę chcę kupić Małej „Nie płacz króliczku” i „Do kąpieli króliczku” (ale jak Stary zobaczy zamówienie z księgarni to chyba mnie wyeksmituje z domu :D). To książeczki, w których dziecko musi coś wykonać, klasnąć w dłonie by króliczek przebrał się w piżamkę, podrapać króliczka w uszko czy dać buziaka na dobranoc. Dziecko naprawdę wkręca się w wykonywanie tych czynności!
Kolejna propozycja to oczywiście sławny Pucio- „Pucio uczy się mówić”, „Pucio mówi pierwsze słowa”, „Pucio i ćwiczenia z mówienia”, „Pucio na wakacjach” Marty Galewskiej – Kustra. Przygody Pucia i jego zabawnej rodzinki. U nas eM nie wszystko z książeczki rozumie, ale zna Pucia od dawna, pokazuje gdzie on jest, gdzie jest jego siostra, różne zwierzątka, przedmioty.
Fajna jest też seria „Mała biała rybka” Guido van Genechten- każda książeczka opowiada o ważnych sprawach w prosty sposób. My na razie czytamy, oglądamy obrazki. To chyba raczej propozycja dla nieco starszych dzieci niż nasza latorośl, może 1,5 roczku.
Kurczę, książek jest mnóstwo…można by tak pisać..pisać…

A teraz uwaga, uwaga!
Zabawki!
Jesteśmy właściwie świeżo po roczku naszego małego Robaka, no i teraz po Mikołaju, więc trochę zabawek przetestowaliśmy przez ostatni miesiąc. Na pierwszym miejscu dla mnie aktualnie jest firma DUMEL DISCOVERY. Robią zabawki, hmm, tak naprawdę chyba na każdy etap rozwoju dzieciaka. My posiadamy Arkę Noego, Odkrywczy Domek, Pierwszy Zegar, wiemy, że Mikołaj pod choinkę przyniesie jeszcze Miotełkę Silly Sam. Każda z tych zabawek jest starannie dopracowana, nic się z nimi nie dzieje, wszystko sprawnie działa. Cud, miód, malina. Świecą, grają, gadają. Czasem wieczorem siadam i sama się tym wszystkim bawię ;)). Widziałam na tvp abc (tak, przyznaję się, czasem puszczę Małej bajkę- lubi Maszę i Domisie), że dla starszych dzieciaków Dumel ma takie fajne interaktywne mapy. Zresztą co się będę rozpisywać : http://dumeldiscovery.pl/home . Są naprawdę fajni, koleżanka do nich napisała, że zgubiła im się żyrafka z arki i że chciałaby dokupić, a oni jej na to, że nie można kupić pojedynczego zwierzątka, ale że wyślą żyrafkę w gratisie dla córeczki! No i rzeczywiście żyrafka przyszła.
Z interaktywnych zabawek polecam również Szczeniaczka Uczniaczka Fisher- Price lub jego siostrzyczkę. My po niecałym miesiącu już musimy kupić do niego baterie, ponieważ cały czas gada z naszą córką, w zasadzie on jej cały czas śpiewa.
Z klasycznych, ale bardzo pięknych zabawek pod choinkę można zapakować wózek dla lalek- wybór ogromny. My mamy piękny, drewniany, każda nowa zabawka odbywa w nim przejazd uroczysty po salonie. Do tego jakaś super lala- blondynka, ruda, czarna, zielone oczy, niebieskie oczy, skośne, okrągłe, murzynka, biała, homo albus, homo badius czy homo niger, chłopiec, dziewczynka… do wyboru, do koloru, do wzoru. A do tego masę akcesoriów- nocniczek – dupiczek, buteleczka, sukieneczka.
Klocki też są super! Lego (w naszym przypadku na razie Duplo), Mega Blocks, proste drewniane czy piankowe. Z każdych można zbudować wieżę, którą następnie naszego dziecko zniszczy, zdepcze, rozwali, rozniesie w pył.

Hmm… Mi to się marzy lalka Barbie w ciąży! Normalnie ma brzuch, otwiera się go i wyskakuje dziecko! Nie do wiary! Jak ja byłam mała to nie było takich cudów, chyba nie było, przynajmniej ja nie pamiętam. Kupię kiedyś małej eM. Na razie tylko Stary się ze mnie śmieje, gdy na dziale zabawek w sklepie oglądam takie lalki. A ja kiedyś sobie kupię i już! Tzn. nie sobie, nie nie, nie sobie, tylko córce…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *