To drugie macierzyństwo jest jakby spokojniejsze. Mogę pozwolić sobie na zatrzymanie, spokojne zastanowienie, na przytulenie golaska przed kąpielą, na obserwację płaczu, na przeanalizowanie każdego zachowania małej eM.
Przy pierwszym dziecku człowiek jest tak bardzo przestraszony, tak bardzo na wszystko uważa, tak bardzo przejęty, tak bardzo boi się, że coś zrobi źle, że nie ma jak w pełni doświadczać.

Mam wrażenie, że pierwsze dziecko jest takim jakby 'nowym projektem' w życiu, że człowiek wszystkiego się dopiero uczy, poznaje, jego wcześniejsze plany i zamierzenia diametralnie ulegają przeobrażeniu (’nie dam smoczka, o nie nie, nigdy! masz kochanie, masz smoczunia, ciii…' 'nie będę nosić na rękach, bo się przyzwyczai… chodź kochanie mamusia, tatuś przytuli, ukołysze do snu’…).
Życie weryfikuje rzeczywistość, dziecko weryfikuje nasze koncepcje i style wychowania. Wiadomo, że każde dziecko inne jest, każde uczy nas czegoś nowego, przy każdym zwracamy uwagę na inne aspekty.
Ale przy drugim i myślę, że przy każdym kolejnym, jest już po prostu trochę łatwiej, dlatego, że pewien model mamy wypracowany, potem już tylko go formujemy, naciągamy, wycinamy, doklejamy, dosypujemy zboża…

W każdym razie ja mniej się boję (’nie noś tak, bo coś jej uszkodzisz…', 'szybko, szybko ta kąpiel żeby się nie przeziębiło…'). Teraz mam więcej spokoju w sobie, mniej strachu. Jasne, że z dwójką smarkatek więcej roboty, więc mniej czasu na wszystko, ale jakoś tak harmonijnie. Człowiek się martwi nadal o wszystko, to naturalne, bo kocha całym serduchem, ale pewne rzeczy ma już za sobą, wiele emocji przeżywa na nowo, ale niektóre z mniejszą intensywnością czy w jakiś inny opanowany sposób.
Pamiętam jak sąsiadom urodziła się druga córeczka i sąsiad ją na jednej ręce trzymał, i ja do niego mówię trochę wystraszona – jeju, jak Ty ją trzymasz? Przecież może ci wypaść !
On się wtedy zaśmiał i mówi – poczekaj przy drugim też czasem będziesz trzymać jedną ręką.
No i wiecie co? Czasami trzymam jedną ręką 😀
Bo rodzic wie, już ma pewne rzeczy wyuczone, zakodowane, sprawdzone. Po prostu czuje.
Nie chcę mówić, że to pierwsze dziecko to jakiś trochę eksperyment, na którym się uczymy, no ale jakby nie spojrzeć to tak odrobinę jest :O

Wszystkie doświadczenia w naszym życiu nas kształtują. Te, które sami przeżyliśmy jako dzieciaki i te, które potem przeżywamy ze swoimi dziećmi, mają na nas ogromny wpływ. Wszystko tak naprawdę oddziaływuje na to jakimi jesteśmy ludźmi, a sięgając dalej, jakimi jesteśmy rodzicami. Uczymy się od naszych rodziców, dziadków, jakimi rodzicami można być, jakimi niekoniecznie, a jakimi absolutnie nie. Obserwujemy innych ludzi jak postępują ze swoim potomstwem. Czytamy poradniki, radzimy się specjalistów, psychologów, pedagogów. Wszystko by być jak najlepszymi rodzicami. I jestem przekonana, że nie wiadomo jakby każdy rodzic się starał, to każdy coś sobie w tym swoim rodzicielstwie zarzuci, że coś nie do końca, że tak, że nie, że inaczej… Nie szkodzi, jesteśmy ludźmi przecież, każdy ma prawo się potknąć. Ważne by wyciągać wnioski, uczyć się na błędach, próbować coś zmienić, albo po prostu mniej się spinać.

Pamiętaj droga Mamo, pamiętaj drogi Tato! Jesteście wystarczający dla swoich dzieci. Kochają Was bezwarunkowo. A miłość bezwarunkowa to najpiękniejsza z miłości.

Dziękuję Mamo, że jestem na świecie, że wychowałaś mnie na dobrego (zajebistego, a co!) człowieka, że kochałaś i kochasz mnie mądrze.
Dziękuję dziewczynki, że mogę być Waszą Mamą! Obiecuję, że zawsze będę się starać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *