.coraz bliżej osiemnastki…

Kategorie Życie codzienne

Czas tak szybko płynie, że zanim się obejrzałam i policzyłam swoje pierwsze zmarchy, Moja eM już prawie dorosła!

A tak serio serio, to z dnia na dzień coraz bardzie samodzielna się staje. Pomijając już samodzielne jedzenia czy ubieranie bucików, bo to robi już dawno, od niedawna nawet śpi na tapczaniku, bez szczebelek. Wyczaiłam dobry moment, stary odkręcił i pyk, udało się, załapała, na razie spadła tylko jeden raz 🙂
Chodzi mi o samodzielność taką emocjonalno- osobowościową.
Zawsze była raczej dzieckiem odważnym, niestrachliwym, teraz widać to jeszcze wyraźniej. Śmiało i pewnie stawia kroki na nieznanych przez siebie drogach, nieznanym terenie, odnajduje się w nowym towarzystwie bez większych problemów. Coraz więcej mówi, dzięki czemu sygnalizuje konkretne potrzeby i opowiada o swoich odczuciach. Mówi, gdy się czegoś boi, gdy jest zmęczona, gdy coś jej się podobało.
Jest twarda (jak jej matka ;D) gdy upadnie, wstaje, otrzepuje się i biegnie dalej. Rośnie z niej silna panienka.
Tak, tak, każda matka chwali swoje dziecko, normalka. Każde dziecko jest wyjątkowe, wspaniałe i świetnie sobie radzi na różnych polach.
Moja Kruszyna niedawno była małym robakiem, małym odwłoczkiem bezradnie machającym rączkami i nóżkami, teraz gdy ją usypiam, leżymy obok siebie na tapczaniku, a jej rączka świadomie obejmuje moją szyję i głaszcze drobniutkimi paluszkami po karku…(tak tak usypiam prawie zawsze razem z nią, no ale szczerze, kto by nie usnął, jakby był tak smyrany hę?) rozmyślam o tym jak czas szybko płynie. Niedawno maleństwo a teraz panienka, ze swoim własnym zdaniem, upodobaniami, zainteresowaniami i fochami.

Taka podobna do mnie, taka podobna do Starego a jednak inna…. <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *