Jednomyślność i foch Starego

Kategorie Terapia pedagogiczna,Życie codzienne

Już wracam. Ostatnio przeładowanie materiału. W pracy za dużo pracy, hehe, za dużo pisania, przeładowania negatywną energią no i w domu już brak motywacji, siły, ochoty siedzenia przed ekranem. Ale zbieram się do kupy. powoli.

Jednomyślność rodziców. Hmm…
eM ugryzła tatę, on tłumaczy, że nie wolno, podnosi na ręce, idziemy się myć, wieczór, zmęczona itp, itd. eM wyje, bo ona miała inny plan na wieczór, mimo zmęczenia ona chciałaby to i tamto. No to tato tłumaczy, że nie bo to już czas na kąpiel, że właśnie zjadła kolację, że jutro do żłobka, a poza tym mówi, że jest mu smutno bo go ugryzła a przecież tak nie wolno robić, bo to boli, i przykro się robi… Na to ona dalej w ryk i oczywiście: mama! mama! mama!! mama! mama! maaaaaamaa! Więc ja (byłam w jej pokoju, szykowałam ubranie na następny dzień) wyruszam do nich, na to Stary – dam sobie radę, tłumaczę jej, zaraz się uspokoi.
No to ja w tył zwrot i czekam, słucham. eM wyje, Stary tłumaczy, gada, gada. Mi się wydaje że minęło 20 minut, a w rzeczywistości chyba z 5, no ale to i tak długo (?!), więc zmęczona po całym dniu, nie chcąc słuchać już płaczu, oglądać dramatu, marząc o lampce wina w spokoju ( a tak serio to marząc o wyciągnięciu prania, wywieszeniu go, wstawieniu zmywarki i podlaniu kwiatków), wchodzę do łazienki, na co eM ochoczo, choć jeszcze łzawo wyciąga swoje grabki wołając „Mamuś”, ja ją w ramiona, no i efekt- Stary śmiertelnie obrażony.
Skłamałabym, jakby powiedziała, że nie rozumiem, no rozumiem go w sumie. Bo powinnam dać mu czas, ona by się uspokoiła, on by wytłumaczył, mały sukces wychowawczy odhaczony. No dobrze, rację ma, przyznałam mu ją. Nie powinnam się wtrącać, no ale z drugiej strony tłumaczę, że też mam prawo, bo jestem matką, bo serce się kraje że ona tak płacze, no że ja już bym chciała ją położyć bo zmęczona będzie, bo ja też bym chciała już w spokoju ogarnąć chałupę. Argumenty moje na nic, Stary siedzi obrażony i mówi, że przez to ona zawsze jak coś zrobi złego, będzie wołać mama i ja ją będę przytulać, to ona żadnych wniosków wychowawczych nie wyciągnie, itp itd. No dobra, zgoda, Stary ma chyba rację. No ale tłumaczę mu, że ona jeszcze nie ma dwóch lat, że jeszcze nie jedna taka kwestia wychowawcza przed nami i będzie miał czas jeszcze się wykazać (niech nie wyolbrzymia, myślę sobie). Na to Stary rzecze (wciąż obrażony), że mam se sama ją wychowywać skoro się wtrąciłam w jego rozmowę z nią (no i wyolbrzymił).
I już mnie wkurzył, ale starając się używać spokojnego głosu, mówię, że uważam, że czasem pewne rzeczy możemy załatwiać razem, tłumaczyć razem, a jeśli go coś uraziło, bo ja zachowałam się nie tak jak trzeba według niego, bo on chciał sam załatwić jakąś kwestię, to niech się nie obraża (bo nie chciałam zranić jego uczuć, dumy ani podważać kompetencji wychowawczych…) niech powie co mu leży na sercu i jakoś to załatwimy. Efekt jest taki, że staram się teraz czekać, aż on wytłumaczy Małej coś po swojemu, jeśli jest jakaś taka sytuacja. Staram się (serio) nie wchodzić między wódkę a zakąskę. No ja też się uczę cały czas. Niestety albo i stety nie pozjadałam wszystkich rozumów, uczę się wciąż nowych rzeczy, nowych zachowań, nowych sytuacji, nowych emocji.

Jednomyślność rodzicielska jest ważna, szczególnie w sytuacjach istotnych dla którejś ze stron, ważne jest wypracowanie jednego stanowiska. Wiadomo, że nieraz będziemy w sytuacji, gdy będziemy się o coś spierać czy nasze zdanie będzie różne. Każdy człowiek jest inny, ale właśnie dlatego świat jest ciekawy. Dzięki temu możemy dziecko nauczyć rozmowy, dyskusji, odnajdywania się w świecie różnic, sztuki kompromisu. Nie zawsze trzeba upierać się też przy jednym wyrażonym już stanowisku, zdanie można zmienić- ” tylko krowa nie zmienia zdania”.
Nic złego się nie stanie, serio. Przyznać się do błędu też można, to nie boli, serio.

1 zastanawiasię “Jednomyślność i foch Starego

  1. hmm…mąż ma rację… Narzekamy, że mężczyžni mało pomagają przy wychowywaniu dzieci, ale czasami same im to ograniczamy albo ze zmęczenia, bądź aby szybciej załagodzić sytuację lub chociażby aby już była cisza i płacz ustał. Tym sposobem krok po kroku same uczymy, że tylko mama wszystko zrobi…
    Na szczęście uczymy się całe życie …i dzieleniasię odpowiedzialnością, wychowaniem itp również jesteśmy w stanie się nauczyć 😀
    Grunt to słuchać również drugiej połówki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *